|
|||||||||||||||||||||||
|
PYRRUSOWE ZWYCIĘSTWO
Polska oszalała, dumnym Polakom popłynęły łzy szczęścia. 18 kwietnia UEFA zadecydowała, że wraz z Ukrainą zorganizujemy Mistrzostwa Europy 2012. Na łamach "Dziennika" Michał Elmerych obwieścił, że "dzięki mistrzostwom czeka nas błyskawiczny skok cywilizacyjny" i roztoczył bajeczną wizję Polski w 2012 - oplecionej siecią autostrad, pełną zmodernizowanych lotnisk, ekskluzywnych barów i hoteli, imponujących stadionów. Ten sam "Dziennik" wezwał do powrotu polskich imigrantów ("Wracajcie budować stadiony!") i zapowiedział gospodarczy boom, setki tysięcy miejsc pracy, potężne inwestycje i wzrost płac. Nazajutrz Tomasz Lis zaapelował o narodową zgodę, by do 2012 roku, ni mniej ni więcej, dogonić Zachód. Sytuację zwięźle podsumowała "Gazeta Wyborcza", która - programowo sceptyczna wobec wszelkich cudów - obwieściła "cud w Cardiff". Ostatni raz taka euforia panowała w Polsce w dniu akcesji do Unii Europejskiej. Też miały być cywilizacyjne skoki, przełomy i lawiny strukturalnych funduszy. Jedyny skok, jaki nastąpił, to gremialny skok pracowitych Polaków za morze, do Wielkiej Brytanii i Irlandii, gdzie zamiast kolorowych baloników i bredni o europejskich ideach, dostali w końcu uczciwe pieniądze za uczciwą pracę. Nam, nad Wisłą, został po tamtych euforiach kac i 500 złotych unijnej składki rocznie. Ja, Kurp, z natury jestem przekorny i podejrzliwy. Gdy wszyscy popadają w stan upojenia, zawsze szukam dziury w całym. I znalazłem. Organizacja mistrzostw będzie kosztowała 40 miliardów euro! Czyli 150 miliardów złotych!! To 18 rocznych budżetów naszego wymiaru sprawiedliwości, a 16 rocznych budżetów policji! To 9-letnie wydatki na obronę narodową! Dobry Boże - 40 miliardów euro to ponad 3 tysiące złotych na każdego pracującego Polaka!! Żyjemy w świecie internetu, globalizacji i telewizyjnych transmisji na żywo. Miażdżąca większość Polaków nie ma ani pieniędzy, ani ochoty, żeby fatygować się na mecze osobiście - obejrzą je w telewizji. A to oznacza, że jest im najzupełniej obojętne, czy te mistrzostwa odbędą się w Polsce, we Włoszech, czy na Wyspie Wielkanocnej. Nawet lepiej, gdyby odbyły się gdzieś daleko - oszczędziło by to nam korków, kłopotów komunikacyjnych i tłumów paraliżujących miasta. A przede wszystkim - oszczędziłoby nam grubych miliardów. Gdyby urządzanie mistrzostw Europy się opłacało - już dawno wzięli by się za ich organizację prywatni sponsorzy. Gdyby polskiej gospodarce potrzebne były wielkie nowoczesne stadiony - już dawno zostałyby zbudowane. Gdybyśmy nie mieli półbilionowego długu publicznego - można by jeszcze zrozumieć irracjonalną ochotę, żeby sobie zaszaleć. Ale nas po prostu na to nie stać! Dzień po naszym pyrrusowym zwycięstwie "Gazeta Wyborcza" obwieściła z radością, że "Gilowska znalazła miliard". Brawo, Pani Gilowska, do znalezienia zostało już tylko 149 miliardów! Panem et circenses! - wołała tłuszcza w starożytnym Rzymie. Igrzyska już mamy. A na chleb się pożyczy. felieton "Ja, Kurp..."
Publikacje: Więcej o polskiej piłce: |
||||||||||||||||||||||
|
© Krzysztof Pochmara 2006-2012
|
|||||||||||||||||||||||